ROCZNIK 1956
SPOTKANIE KOLEŻEŃSKIE ABSOLWENTÓW AWF WROCŁAW
ROCZNIKA 1953-1956
GAWRYCH-RUDA 3.09. - 8.09. 2007
18. SPOTKANIE „ORŁÓW, SOKOŁÓW” Rocznika 1953-56
 
„Orły, Sokoły poderwijcie się do lotu!
Kierunek – Ziemia Suwalska - trasa tegorocznego zlotu.
Orły, Sokoły… i znów po sześciu latach spotkanie nad Wigrami.
Jesteśmy starsi, lecz wciąż tacy sami.
Bawmy się, nie traćmy humoru,
niech piękne Wigry dodadzą nam wigoru.
Cieszmy się, że życie dalej trwa,
cieszmy się każdą chwilą i z każdego dnia”
Jadwiga Felisiak
 
     Już po raz drugi „Orły” w ilości 43 sztuk zleciały do baśniowej Suwalszczyzny – z tajemniczym jeziorem Wigry, wartkim nurtem rzeki Czarna Hańcza, ale także z historycznym oddechem Wilna, Trok, Druskiennik. Tutaj zaznaliśmy ciszy, spokoju, dobrego jadła i turystycznej przygody.
     Bazą wypadową naszych eskapad był ośrodek wypoczynkowy we wsi Gawrych Rude nad Wigrami, w którym mieszkaliśmy przez pięć dni. Aby rozruszać zastałe mięśnie i kości zaczęliśmy od spaceru ścieżką zdrowia wzdłuż Wigier – podziwiając krajobrazy z wieży widokowej, zbierając grzyby, a na zakończenie spaceru oddaliśmy się rozkoszom suwalskiego piwa.
     Następnego dnia wybraliśmy się „CIUCHCIĄ” na przejażdżkę po Puszczy Augustowskiej i Wigierskim Parku. Oglądaliśmy 150-letni drzewostan oraz ponad 40-metrowe sosny zwane „masztowymi”. Pan maszynista „karmił” nas interesującymi opowieściami o dziwach puszczy i tego regionu. Pozostałe dnie spędziliśmy zwiedzając Muzeum Ptactwa i Zwierzyny, Muzeum Etnograficzne z eksponatami Suwalszczyzny oraz miasto Suwałki – najzimniejszy kurort północnej Polski.
     No i Druskienniki – największe uzdrowisko litewskie nad Niemnem, w okresie międzywojennym leżące w granicach Rzeczpospolitej. Oprócz ośrodków sanatoryjnych atrakcją tego miasta jest Aqua-park – leniuchowaliśmy w jakuzzi, pływaliśmy, zjeżdżaliśmy na różnego rodzaju urządzeniach, spadając z wielkim krzykiem i strachem do zbiorników kotłującej się wody. Ci, którzy nie uczestniczyli w rozrywkach wodnych zwiedzali „Park Gruto”- muzeum pozostałości komunizmu. Atrakcje „druskiennickie” zakończyliśmy obiadem w restauracji położonej na wysokim brzegu zakola Niemna. Nie obyło się bez zakupów, a w szczególności w produkt „Sukstinis” a po naszemu „Sukinsyn” czyli napój o sile oddziaływania 50%.
     Leszek przedwcześnie wkroczył w strefę europejską przekraczania granicy bez dokumentów.
     „Julo” – nad brzegami Niemna prężył opalone ciało i dawał popisy joggingu. Halinka podbijała serca wszystkich „Wojtków”.
     No i nadszedł czas na hulanki – przy suto zastawionych stołach, gdzie królowała sielawa, szczupak po wigiersku, mrówkowiec z Puńska (stolica polskich Litwinów) i wiele potraw regionalnych, balowaliśmy prawie do białego rana, a super kapela zachęcała do „przytulanek” i skocznych polek.
     Warto wspomnieć o kuchni suwalskiej – zajadaliśmy się zeppelinami (inaczej kartaczami), pierogami żmudzkimi, kołdunami, soczewiakami. Degustowaliśmy przepyszne sery z Wiżajn.
     A sprawcą tych przepięknie spędzonych chwil był nasz kolega Sławek Mozyrko – Suwalszczanin, zapalony turysta, kajakarz, przewodnik.
     Dziękujemy Ci Sławku!
 
„Cieszmy się ze zjazdu spotkań z kolegami,
wierząc, że jest ich wiele jeszcze przed nami”
Lucyna Bańska