ROCZNIK 1961
SPOTKANIE KOLEŻEŃSKIE ABSOLWENTÓW AWF WROCŁAW
ROCZNIKA 1957-1961
USTRONIE ŚLĄSKIE 30.05 - 1.06. 2008
XIII zlot rocznika 1961
 
     Miejsce zlotu – Lotniczy Wojskowy Ośrodek Wypoczynkowy w urokliwym Ustroniu Śląskim u podnóża Czantorii, nad Wisłą w Beskidzie, termin 30 maja – 1 czerwca 2008 rok. Największe trudności mieli koledzy, którzy trzema samochodami wyruszyli z punktu zbornego we Wrocławiu w upalny popołudniowy piątek, z mozołem dobijając się do zjazdu na autostradę. Ale wszystko dobrze się skończyło i bez większych przeszkód dotarli na miejsce.
     Z pełną serdecznością powitał nas kierownik ośrodka także absolwent AWF Wrocław z 1979 roku. Stawiliśmy się dosyć licznie, 20. wuefiaków oraz kilka małżonek i jeden mąż. Dużą niespodziankę sprawił nam przybyły po raz pierwszy Mirek Brzozowski – ksywa Picer – wraz z małżonką, także Longin Skowyra pierwszy raz z małżonką. Obie urocze panie przypadły nam bardzo do gustu, a i one czuły się doskonale w wuefiackim gronie.
     Zwykle biesiady rozpoczynaliśmy polonezem i lampką szampana. Tym razem coś nie wyszło z nagraniem i ku niezadowoleniu pań obyło się bez poloneza. Na początku spotkania uczciliśmy wielkie wydarzenie – Gienia została wreszcie BABCIĄ i świeżo upieczona babcia postawiła wszystkim wyborną nalewkę. Również znakomicie popisał się Mirek – Picer obdarowując każdego z nas małą piersiówką nalewki własnej produkcji ze specjalną okolicznościową etykietą.
     Szef spotkania komandor Franciszek zarządził na powitalną kolację pstrąga, potem był szampan i szampańskie humory. Każdy z nas otrzymał pamiątkową widokówkę z wrocławskim krasnalem i okolicznościową dedykacją. Grażyna, jako radna Będzina, z okazji 650-lecia miasta wręczyła każdemu z uczestników jubileuszowe foldery, długopisy, breloczki i bajki dla babć i dziadków do poczytania wnukom.
     Sobota – atrakcja dnia, Grażyna prowadzi wycieczkę do Wisły. Jest ładna pogoda, zwiedzamy małą skocznię, na której odbywają się młodzieżowe zawody na igielicie. Następnie obejrzeliśmy skocznię w Wiśle Malince w trakcie budowy. Zastanawialiśmy się jak będzie wyglądał tor najazdu, próg i zeskok. Wątpliwości chciał rozwiać Rysiek: „wejdę i skoczę, a wy ocenicie czy dobrze budują”, ale żona mu zabroniła, bo mógłby sobie nabić guza. Imponujące wrażenie wzbudza nowatorskie rozwiązanie przeciwstoku, który kończy się w amfiteatralnym pawilonie z trybunami ponad szosą.
     Odbyliśmy jeszcze wycieczkę do zapory i zalewu Goczałkowskiego, pięknego akwenu wśród zalesionych wzgórz. Zwiedziliśmy również Ośrodek Przygotowań Olimpijskich. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu na stadionie prowadził trening niepełnosprawnych sportowców nasz uczelniany kolega Jurek Mysłakowski, wychowawca wielu medalistów paraolimpiad.
     Wieczór spędziliśmy w wesołym nastroju przy grillu z degustacją „mikstury młodości” a’la Picer. Mistrz dowcipu i ciętych ripost Rysiek, rozbawiał nas przebogatym repertuarem, dzielnie sekundował mu pełen fantazji Mirek. Na zakończenie kilka tańców solo, szpagatów Hani, wygibasów i przeróżnych figur, czym zadziwiliśmy obecną na sali młodzież.
     W niedzielny poranek przyszła pora rozstania. Jeszcze kilka zbiorowych fotek i zdjęć przy samolocie, wymian telefonów oraz uzgodnień co do następnego spotkania i … do następnego spotkania.
 
Lidia Kamecka-Paszek