SPOTKANIA ROCZNIKA 1950 - 1953


Zjazd rocznika 1950-1953 - 10.09. - 12.09. 1993 r.

W dniach 10 - 12 września 1993 roku odbył się jubileuszowy (40-lecie) zjazd absolwentów WSWF, rocznik 1953. Na spotkanie stawiło się 26 osób, w tym tylko 6 koleżanek. Po oficjalnym spotkaniu z Władzami Uczelni w siedzibie Senatu i zwiedzeniu obiektów Uczelni, uczestnicy odwiedzili miejsca wiecznego spoczynku zmarłych ostatnio wychowawców i kolegów. Złożono kwiaty na grobach prof. Antoniego Szymańskiego, Zdzisława Trochy i Zdzisława Sutyły. Towarzyszący scenerii rzęsisty deszcz jakby nieumyślnie podkreślił wymowę tej smutnej ceremonii.

Po obiedzie w Klubie Oficerskim, już w znacznie lepszych nastrojach, udano się autokarem do Karpacza. Los zrządził, że wylądowaliśmy w DW „Zakopianka”, gdzie 39 lat temu odbywaliśmy szkoleniowy obóz narciarski na II roku. Wieczór upłynął uczestnikom na nieformalnych spotkaniach ... wspomnienia, wspomnienia ... a pamiętasz ... Właśnie tu Stasio Żelazny wygrał sławetny zakład, wykonując 350 przysiadów. Okupił to biedak totalnym zakwaszeniem mięśni, co niewątpliwie zmniejszyło jego postępy w pierwszych dniach przyswajania szlachetnej sztuki jazdy na nartach.

Następny dzień zdominowała autokarowa (niestety) wycieczka. Odwiedziliśmy Wang, Młyn Miłości, wodospad Szklarkę, Szklarską Porębę i Jelenią Górę. Panorama gór w złocistej jesiennej szacie, kryształowe powietrze i cudowne słońce dodało niezapomnianego uroku tej wycieczce. Swadą i profesjonalną znajomością terenu i aktualnych realiów brylowała Hanka Adamek-Medyńska, licencjonowany przewodnik po Karkonoszach. Niejakim zgrzytem zaznaczyły się dość liczne na trasie reklamy i napisy na co po niektórych pensjonatach w języku niemieckim. Prognostyk nadchodzących czasów? czy teutoński komercjalny come back. No cóż, wracamy do Europy.

Popołudniowy spacer szlakiem wspomnień po byłych Bierutowicach pobudził dalsze wspomnienia i refleksje. Po małej skoczni narciarskiej ani śladu, „Janeczka” zabudowana i zadrzewiona nie do poznania. Podobnie stok nad Oazą i sławetne Zeno Colo. Gdzie żeś jest urocze „Szczęść Boże” ze swym boskim sernikiem popijanym góralską herbatką, jak żeśmy zhasani zasiadali na przerwie roześmianą, hałaśliwą gromadką. Gdzie te karkołomne szusy i ruady na staroświeckich kredensówkach. Hej, łza się w oku kręci.

Wieczorem bankiet. Gala. Uroczyste stroje, kreacje pań, suto zastawione stoły, toasty, muzyka, tańce. Największy aplauz wzbudził „mam chusteczkę haftowaną” ... Śląskie kawały Józka „Kopyto”, chóralne śpiewy przebojów z lat 50-tych, wspominki zabawnych epizodów ze studiów, anegdoty o wychowawcach, oto atmosfera tego spotkania. Kolejno każdy referował swoje prywatne 40-lecie. Pytania, komentarze. Wszystko beznamiętnie rejestrowała kamera video. Będzie piękna pamiątka.

Nazajutrz, w nastrojach nieco już refleksyjnych, powrót do domu. Wszyscy solennie przyrzekli spotkać się na 50-leciu Uczelni. A to już w 1996 roku. Do zobaczenia.

Antoni Kaczyński
Jeden z czterdziestolatków