SPOTKANIA ROCZNIKA 1953 - 1956


ORŁY - SOKOŁY ROCZNIKA 1953-1956 ZNOWU RAZEM W POLANICY

.Kiedyś przed laty, po jednym z rocznikowych zjazdów postanowiliśmy się spotykać rok rocznie i tak się dzieje od 1992 roku. Kolejne „nasze” spotkanie odbyło się w dniach 8-11 września 2005 roku w Polanicy. I tym razem, po raz kolejny, niezmordowany Tolek Bieszczanin wraz z żoną Ewą zaprosili nas do pięknych dolnośląskich kurortów. Żaden opis nie odda uroku i piękna tych miejscowości, do tego podmalowanych barwami jesieni.

Było dużo dodatkowych atrakcji, między innymi wyjazd do Skalnego Miasta w Czechach. Trudna trasa przerzedziła nieco nasze szeregi, gdyż niektórzy zmuszeni byli darować sobie tę nieco wyczerpującą wycieczkę. Największą atrakcją były jednak kurorty: Polanica, Duszniki i Kudowa (wszystkie „Zdrój”), które zwiedziliśmy korzystając z własnych środków lokomocji. Tradycyjnie uczestniczyliśmy we mszy św. w Wambierzyckim Sanktuarium, upamiętniając Koleżanki i Kolegów, którym nie dane był doczekać kolejnego spotkania. Na naszym roczniku ukończyło studia 107 osób, a już 29 - jedna grupa dziekańska odeszła na zawsze.

Na spotkania stawia się zgrane grono przyjaciół, ale nie wszyscy, gdyż niektórzy mają swoje „alibi” - choroby, kłopoty rodzinne itp. Nie przyjeżdżając nawet nie wiedzą jak wiele tracą.

Następne spotkanie będzie oczywiście w przyszłym - 2006 roku, tym bardziej, że będzie to 50-lecie ukończenia przez nas studiów i 60-lecie Uczelni. Spotkamy się w Karpaczu, u Ani i Jasia Piecuchów. Poszalejemy przez trzy dni i następnie udamy się do Wrocławia, aby wraz z innymi świętować Jubileusz 60-lecia naszej Alma Mater.

Wszystkim tym, którzy nie czują potrzeby spotykania się przedstawiam jeszcze jeden argument. Dzięki naszym spotkaniom poznaliśmy kawał Polski, a także i zagranicy - Litwy, Czech, gdyż coś w nas zostało z wędrowców. Każdorazowo wytyczając sobie nowe tereny i miejsca spotkań poznajemy lepiej nasz piękny kraj. Spotykając się, przyglądamy się sobie i mimo upływu czasu nadal w Koleżankach widzimy piękne dziewczyny, a w nieco przygarbionych sylwetkach Kolegów niegdysiejszych dzielnych orłów.

Nic to! Najważniejsze, że mamy jeszcze werwę, potrafimy snuć plany na przyszłość, że chętnie się spotykamy, że potrzebujemy siebie. Tylko czasami w bezsenne noce nachodzi człowieka taka myśl: kto i dla kogo będzie organizował ostatni nasz zjazd? Na szczęście to tylko chwilowy zły sen.

Hej wiara! Do spotkania w przyszłym roku w Karpaczu i we Wrocławiu.

Orły - Sokoły rocznika 1953 -1956

Leszek Gliwiński