SPOTKANIA ROCZNIKA 1953 - 1956


DWA MIASTA: PRZEMYŚL - LWÓW I DWA ROCZNIKI: 1956 I 1958

Przemyśl, prastary piastowski gród, pięknie położony nad Sanem, był miejscem spotkania dwóch roczników – 1956 i 1958. Spędziliśmy tam pięć wspaniałych , pełnych wrażeń dni. Miejscem zakwaterowania był klasztor Sióstr Bernardynek na Zasaniu. Pogoda jak marzenie. Wycieczki na miarę naszych możliwości. Zaczęliśmy od zwiedzania Przemyśla – miasta położonego na wzgórzach, z licznymi zabytkami. Przewodnik prowadził nas krętymi uliczkami, pokazując najciekawsze zabytki, jak: Bazylika Archidiecezjalna, gdzie zachwycały nas w neogotyckich oknach wspaniałe witraże i ołtarz z drewnianą figurą Jezusa, wykonaną przez rzeźbiarza z Tyrolu. Kościołów w Przemyślu jest mnóstwo, a ich wieże górujące nad panoramą miasta, stwarzają przepiękny obraz dostojności. Ciekawy jest rynek, który nie dość, że położony na zboczu i bardzo niesymetryczny, jest oazą spokoju i chętnie odwiedzany przez turystów. W centrum, fontanna obmywa figurę niedźwiedzia – symbol miasta. Główną naszą uwagę przyciągnął „Dzielny wojak Szwejk”, postać silnie związana z tym regionem, bo tędy wiódł szlak jego przygód i wędrówek.

W pobliżu muzeum fajek, wśród eksponatów znajduje się kolekcja fajek męża naszej koleżanki – Krysi Krzaczkowskiej. Atrakcją i ulgą dla naszych obolałych nóg, był wjazd wyciągiem krzesełkowym na platformę widokową, skąd syciliśmy oczy rozległą panoramą miasta i okolicy.

Wielką atrakcją dla nas było zwiedzenie XVI-wiecznego renesansowego zamku w Krasiczynie. Z jego długą i ciekawą historią zapoznał nas młody, ale bardzo profesjonalny przewodnik. A historia zapoczątkowana przez ród Krasickich, ciągnęła się przez szereg znakomitych rodów, aż po Sapiehów. Tu urodził się kardynał Adam-Stefan Sapieha. Po spustoszeniach dokonanych w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej i tuż po niej (nie wspomnę przez kogo), zamek został odbudowany i przywrócony do dawnej świetności.

Ze wzruszeniem i łezką w oku ruszyliśmy do Lwowa. Jak za dawnych „dobrych” lat 2 godziny spędziliśmy na granicy – ale udało się, paszporty w porządku, bagaże też. Mogliśmy zaopatrzyć się w hrywny i jechać dalej. I oto Lwów. Wielu z nas tu się urodziło i spędziło dzieciństwo. Przez okna autokaru szukaliśmy znajomych ulic, placów i miejsc.

Pierwsze kroki skierowaliśmy na Cmentarz Łyczakowski z Cmentarzem Orląt Lwowskich, pięknie zadbany i otoczony codzienną troską.

Tradycyjnie zaliczyliśmy rynek, podziwialiśmy zabytkowe kamieniczki, odbyliśmy spacer pod gmach teatru i opery i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Starczyło jeszcze czasu na wejście do kościoła św. Anny. W drodze powrotnej tradycyjne zakupy - „procenty” i słodycze.

Wycieczki, wycieczkami, a najważniejsze były spotkania w grupach i podgrupach, spacery bulwarem nad Sanem, brydżowe rozgrywki czy rozmowy na przyklasztornych ławeczkach.

Dziękujemy Sławce i Kazikowi za organizację pięknego zjazdu, a na przyszłoroczne spotkanie zaprasza obydwa roczniki Staszek Szymanik do Suśca na Roztoczu.

Wspólną, uroczystą kolację odbyliśmy w uroczej restauracji „Barcelona”, gdzie były tańce, toasty, wspominki, a najlepiej wychodziły nam wspólne śpiewy – tu obydwa roczniki zgrały się znakomicie.

Hania Kobylecka na kolanach Szwejka

Na cmentarzu Orląt Lwowskich

Fotka pod pomnikiem Adama Mickiewicza

Krystyna Osmolak-Suchorab z przyjaciółką
Lucyną Storożyńską- Bańską