SPOTKANIA ROCZNIKA 1954 - 1958


WYJĄTKOWY ZJAZD

Kolejne święto Naszej Uczelni odbyło się 20 października 2004 roku, w przepięknej, zabytkowej Auli Leopoldińskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. „Pięćdziesięciolatkowie” - rocznik 1954 - 1958 czekają na odnowienie immatrykulacji.

Do Auli dostojnym krokiem wchodzi Rektor wraz z Senatem, zaproszeni goście, luminarze nauki. Wszyscy w galowych strojach - togi, birety, łańcuchy, insygnia... Rozbrzmiewa Gaudeamus, Mater Polonia, w wykonaniu uczelnianego zespołu. Nastrój wyczarowany z lat młodości, który daje nam poczucie więzi z Uczelnią i nobilituje.

Powitanie przez JM Rektora, następnie Jego przemówienie, z podkreśleniem zasług kolejnych rektorów od prof. Andrzeja Klisieckiego poczynając. W dzień Jego urodzin postanowiono obchodzić rokrocznie święto Naszej „Słonecznej Uczelni”. Licznemu gronu młodych naukowców wręczono dyplomy doktorskie, rozdano odznaczenia i nagrody. Kolejnym punktem programu było odnowienie immatrykulacji naszego rocznika. Indywidualnie otrzymujemy okazałe dyplomy i dotknięciem berła rektorskiego jesteśmy „pasowani”. Dyplomy głoszą: „że w roku 1954 wstąpił(a) w mury Naszej Alma Mater i po odbyciu nauk w Roku Pańskim 1958 dyplom Jej ukończenia otrzymał(a), co mocą berła rektorskiego powtórnie uwierzytelniamy”

Na zakończenie uroczystości pięknie śpiewa Studentka II roku AWF Wrocław Beata Lerach (zwyciężczyni konkursu piosenki studenckiej w Krakowie), wnuczka naszego kolegi z roku Zbyszka Leracha, który także śpiewał i grał na gitarze, za co otrzymał żartobliwy przydomek „nieślubnego dziecka Kiepury”.

Pełni pozytywnych emocji robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i schodzimy do sali na parterze, gdzie przy lampce szampana i szwedzkim stole, wymieniamy swoje wrażenia. Musimy się śpieszyć, bo w kawiarni uniwersyteckiej spotykamy się z naszym opiekunem roku prof. Julianem Jonkiszem, później wieloletnim rektorem i dr Ryszardem Jezierskim, ciut starszym kolegą, niegdyś dziekanem naszej Uczelni, a aktualnie Prezesem Stowarzyszenia Absolwentów AWF Wrocław. To, wyjątkowi, wspaniali nauczyciele i wychowawcy. Serdeczni, zawsze gotowi służyć pomocą, pełni wewnętrznego ciepła i dobrego humoru.

Spotkanie było radosne i pełne wspomnień. Nasi goście zmobilizowali nas do napisania wspomnień i podzielenia się doświadczeniami z pracy pedagogicznej, sportowej i organizacyjnej, które będą zamieszczone w „Księdze wspomnień” przygotowywanej na Jubileusz 60-lecia w roku 2006.

Po kawie i herbacie, spacer po pięknie odrestaurowanym Rynku. Zmęczeni i pełni wrażeń, dzięki zmotoryzowanym koleżankom i kolegom, szybko wracamy do bazy.

Tym razem, dzięki wypróbowanym i ofiarnym Wrocławiakom, mieszkamy, żywimy się i balujemy w Ośrodku WKS „Śląsk” na Książu Małym. Czas do wieczornego balu spędzamy na kameralnych rozmowach o tym, co się z nami działo w tak zwanym międzyczasie. Oglądamy zdjęcia, chwalimy się dziećmi, wnukami i wciąż wracamy do wspomnień.

O rany ! za godzinę bal! Mało czasu ! I znów, jak w akademiku, kolejka do łazienki, bieganie, przebieranie, makijaż i ....gotowi ! Jednak sprawność niegdyś wypracowana pozostaje do jesieni życia. I chociaż tu i ówdzie łupie, chrupie, to nie dajmy się, trzymajmy się. Bawimy się, tańczymy (tylko troszkę wolniej), jemy (ale tylko to, co nam służy), pijemy (ale w normie i wytwornie) i do końca jesteśmy w formie. Hej! Gdzie te orły - sokoły ? Są ! Są! Tylko bardziej wyciszeni i dostojni. Bo gdy szron na głowie i wzrok już nie ten, czas zacząć się szanować. Oszczędzamy się, aby znów za rok spotkać się. Te „słoneczne typy” tak mają, jak się zaprzyjaźnią w młodości, to bez siebie żyć nie mogą i są razem szczęśliwi, radośni i młodzi.

Pożegnalne śniadanie, strzemienny (kto bez „konia”), uściski, buziaki i bardzo, bardzo serdeczne podziękowania dla Ryśka Łopuszańskiego, Jurka Baranowskiego, Ryśka Helemejki, Krysi Kustosik-Welon za wspaniałą organizację rocznikowego XI zjazdu i cenny prezent, w postaci kolorowego albumu „Nasze Spotkania”.

Piątka z plusem ! Dziękujemy !

Ziuta Nikolak - Mrożek