SPOTKANIA ROCZNIKA 1962 - 1966


POCZTÓWKA Z WIELKOPOLSKI

Spotkanie koleżeńskie rocznika 1962-66 w Nowej Wsi Zbąskiej 14-18 sierpień 2013 r.

Żadne egzotyczne podróże, które i tak szybko znikają z naszej pamięci, nie zastąpią zanurzenia się w oceanie czasu poprzez powrót do miejsc naszej młodości.

To hasło przyświeca naszej idei spotkań po 50 latach w towarzystwie, w którym wspólnie spędzaliśmy ten najpiękniejszy okres naszego życia – młodość.

W październiku 2012 r., przy okazji uroczystej immatrykulacji z okazji 50-lecia rozpoczęcia studiów w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego, wszystkim uczestnikom spotkania wręczyliśmy „indeksy” - z przedmiotami, które należy zaliczyć w kolejnych latach.

Zabawa polega na tym, aby dokładnie w odstępie 50 lat znaleźć się w tym samym miejscu i w tym samym gronie. Za najlepsze okazje uznaliśmy najbardziej atrakcyjne przedmioty studiowania a mianowicie obozy. Stąd pomysł na zorganizowanie obozu letniego w Nowej Wsi Zbąskiej, gdzie przed 50 laty odbyliśmy w sierpniu 1963 r. pionierski obóz letni. Trzeba stwierdzić, że pomysł nie taki znów oryginalny, albowiem w tym miejscu spotkaliśmy się już po raz trzeci, ale tym razem na innym campingu w dużo lepszych, iście hotelowych warunkach w Gospodarstwie Agroturystycznym - „Przystań u Marcina”, położonym na styku jezior Zbąszyńskiego i Nowowiejskiego. Używając nowo-mowy – było super, choć spodziewaliśmy się udziału większej liczby osób. Przyjechało 20 osób, w tym osoby towarzyszące, to mniej niż zapaliliśmy świeczek nocną porą na plaży, wspominając nieżyjące koleżanki i kolegów. Ci jednak, którzy przyjechali na pewno się nie nudzili, albowiem program, choć niezobowiązujący, był bardzo atrakcyjny. Był więc czas na długie spacery po pięknych okolicznych lasach, wycieczkę stateczkiem po jeziorze Nowowiejskim i Zbąszyńskim oraz wycieczkę do Nowej Wsi Zamek, w miejsce naszego obozu. Dla chętnych pływanie kajakiem, no i oczywiście kąpiele wodne i słoneczne na plaży i pomoście ośrodka.

Wieczorami delektowaliśmy się smakowitymi kolacjami przyrządzanymi w dostępnej, na użytek gości, kuchni. W drugim dniu Mirek popisał się swoim kunsztem kulinarnym przygotowując pilaw po uzbecku, a w dniu następnym Krysia Surówka – Wilińska zaserwowała pyszne leczo po węgiersku. Ponadto każdy przywiózł coś oryginalnego do picia i jedzenia tak, że żołądki i wątroby na pewno nie odpoczęły. Za to my generalnie, jak najbardziej. Poczuliśmy się młodsi zdrowsi i bardziej radośni.

Późne wieczory pod gwiaździstym niebem spędzaliśmy w atmosferze miłej zabawy w rytm melodii z tamtych lat, tańców i śpiewów (partie solowe w wykonaniu naszego słowika Zosi Wacht – Wojciechowskiej) oraz pokazów audiowizualnych, które przygotował Mirek, w tym projekcję filmu nakręconego przez Janka Zielińskiego 22 lata temu w trakcie zjazdu naszego rocznika. Oglądając go, czuliśmy się jak w wehikule czasu, który przeniósł nas do miejsc i czasu, który pomału, ale niestety bezpowrotnie, znika z naszej pamięci.

Rozjeżdżaliśmy się w poczuciu „rodzinnego rozstania” obiecując i planując kolejne spotkania na obozach (teraz zimowych) i wędrówkach, tak jak za dawnych lat.

Czwórka bez sternika

Nowa Wieś - Grójec Wielki

Mirek Fiłon

Facebook