SPOTKANIA ROCZNIKA 1963 - 1967


IX ZJAZD ROCZNIKA 1967

Jak długo będziemy otoczeni przyjaciółmi – ludźmi, których kochamy i którzy nas kochają, tak długo będziemy żyć. I dopóki będziemy żyć, będziemy się spotykać, bo taka jest wola moich Koleżanek i Kolegów.

Choć scenariusz spotkań jest od czterech lat niemal taki sam, bo w tym samym miejscu (Villa Barbara w Jaworze) i czasie (zawsze ostatni weekend września – w tym roku 24-26 września 2010), to jednak różni się on w szczegółach. W każdym roku zwiedzamy okolice i zabytki regionu beskidzkiego. Do tej pory zwiedziliśmy: Pętlę Beskidzką, Muzeum Browaru Żywiec, zamek w Pszczynie oraz ostatnio samo Jaworze, a także Bielsko i jego zabytki. Jak wynika z poszczególnych scenariuszy, to nie tylko pogawędki, tańce i grille, ale również staramy się łączyć rozrywkę z poznawaniem ojczystego kraju. Gdyby nie te wycieczki nie wiedzielibyśmy, że Bielsko to nie tylko miasto włókiennicze, fabryki szybowców, wytwórni filmów rysunkowych, czy też piosenkarki Marii Koterbskiej, pięściarza – olimpijczyka Zbigniewa Pietrzykowskiego, ale także gród wielu społeczności, religii i wspaniałych zabytków.

Warto również wspomnieć, że nasz rocznikowy kolega Jerzy Matlak – obecny trener kadry narodowej siatkarek, prowadził z wielkim powodzeniem przez blisko 8 lat zespół siatkarek BBTS Bielsko.

W drodze powrotnej (poza programem wycieczki), zwiedziliśmy lotnisko w Bielsku, a to za sprawą biorącego udział w naszym spotkaniu Stanisława Maksymowicza, znanego wszystkim lotnika i miłośnika wszelkich podniebnych lotów. Nikt tak barwnie i z wielką pasją, jak Stanisław nie potrafi opowiadać o lotnictwie, nie tylko sportowym, a także o jego romantyce. Dzięki temu, że „wylądowaliśmy” w hangarze, mogliśmy zobaczyć, podotykać i posłuchać fachowych objaśnień o samolotach, szybowcach i motolotniach. Dla nas, laików w tej dziedzinie, to niemałe przeżycie. Nie każdemu z nas pisana była taka gratka. Babcie i dziadkowie, będą mieli co opowiadać po powrocie do swoich wnucząt.

Wieczorem, na uroczystym grillu zgotowaliśmy Stanisławowi serdeczne podziękowania, a rocznikowa „fraszkopisarka” Monika Piwowarska na cześć naszego gościa ułożyła fraszkę pt. „Maksymalna niespodzianka”:

Szalał w przestworzach, aż nie do pojęcia i tutaj zeskoczył wprost w nasze objęcia.

Po ognisku – ostatnia noc. Nazajutrz śniadanie i czas pożegnań, ale tylko do września przyszłego roku.

Na koniec kilka sentencji o życiu, młodości i przemijaniu:

> Z miłości powstaje życie.
> Życie – to podróż, nie dom.
> Życie jest rumakiem, który nie znosi tchórzliwego jeźdźca.
> Lata biegną, ale to my dostajemy zadyszki.
> Życie przypomina pokonywanie toru przeszkód – z tą różnicą, że nikt się nie śpieszy do mety.
> Z wiekiem ma się coraz mniej czasu na życie.
> W młodości uczymy się, na starość rozumiemy.
> Słowo „starość” można jedynie osłodzić słowem „mądrość”.
> Pierwszym objawem starzenia się jest miłość do życia.
> Młodość jest piękna – dopóki się nie skończy, a później jest jeszcze piękniejsza – we wspomnieniach.
> Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija.

A oto marzenia autora powyższego tekstu:

Kiedy wzgórza staną się płaskie, a rzeki wyschną, kiedy błyskawice pojawią się zimą, kiedy śnieg spadnie latem, kiedy niebo zmiesza się z ziemią, nawet wtedy niech nic nas nie rozdzieli.

Mając powyższe na uwadze muszę stwierdzić: że dawno świat by diabli wzięli, gdyby brakło marzycieli.

Z najwyższą powagą o życiu i przemijaniu
Jerzy Śliwa