SPOTKANIA ROCZNIKA 1964 - 1968


KOLEŻEŃSKIE SPOTKANIE ROCZNIKA 1968

Spotkanie, którego głównym organizatorem był Lucjan Matluch, odbyło się w dniach 3-5 września 2010 r. w hotelu „Maximus” SPA w Dziwnówku. Pierwsi uczestnicy przyjechali już w czwartek. Potem zwalili się Luckowi na „łeb” do mieszkania i przetrzebili barek. Było bardzo sympatycznie, choć właściciel pił tylko herbatkę, bo musiał (z chęcią!) odwieźć uczestników do hotelu. Na szczęście spotkanie nie trwało długo, bo tylko do drugiej ! W piątek – przyjazd głównej grupy uczestników, zakwaterowanie w pokojach jedno i dwuosobowych. Pierwsze spotkania, plażowanie nad Bałtykiem. Organizator załatwił słoneczną pogodę! Następnie kąpiel w basenie, jakuzy, degustacja przywiezionych i przyniesionych, własnoręcznie zrobionych nalewek, pierwsze wspominki i przygotowanie do uroczystej kolacji.

19.00 - uroczysta kolacja. Pani dyrektor hotelu stanęła na wysokości zadania. Elegancko przygotowany stół, świece, pyszne jedzenie. Zebranych serdecznie powitał organizator Lucek . Najpierw minutą ciszy uczciliśmy pamięć naszych koleżanek i kolegów, którzy już od nas odeszli. Szampanem, który ufundowała Zuzia Zwoźniak-Przybyła, wzniesiono toast za wszystkich obecnych i nieobecnych, a szczególnie na życzenie Zuzi, za Ankę Miland-Kozak. Lucek wydeklamował (z kartki) własny wiersz p.t. „Jesień 2010”.

JESIEŃ 2010

Gdy się rano obudziłem taki sobie wierszyk ułożyłem!
A co nie wolno?

Mija sierpień, zbliża się wrzesień,
Już jesień – nadchodzi,
Piwo bez lodówki się chłodzi,
Dzień robi się krótki,
Alkohol oddali smutki,
Choć lato upalne było,
Późno się zaczęło, szybko się skończyło,
Żal tego ciepła i słońca,
Już blisko do końca?
Obudziłem się rano,
Boli mnie kolano,
Pytam żonę – babcię:
Gdzie są moje kapcie?
Położyłeś pod łóżkiem, jak kładłeś się spać.
Psia mać – są rzeczywiście.
Spojrzałem przez okno,
Opadają liście.
Na stoliku stoi z koniakiem kieliszek,
I patrzy na mnie jak bazyliszek.
Skąd się tu wziął?
Wieczorem nalałem, (sobie przypomniałem!),
Ale wypić zapomniałem.
No to teraz łyk i po sprawie,
Kolano przestało boleć – prawie,
Ciepło rozeszło się po całym ciele,
I już jest weselej!!!

Sobota – 8.00 śniadanie, 8.30 – msza św. za osoby, które odeszły, za wszystkich obecnych i nieobecnych z naszego rocznika. Ksiądz proboszcz w mowie dziękczynnej mianował organizatora Lucka - „Prezesem”.

Po mszy, busikiem udaliśmy się na zwiedzanie Kamienia Pomorskiego – szczególnie Katedry, gdzie wysłuchaliśmy wspaniałego koncertu na słynnych kamieńskich organach z XIV w (3200 piszczałek). Zwiedziliśmy jedyny w Polsce przykatedralny wirydarz, z unikalnymi krzewami i drzewami. Następnie spacer kładką na wyspę, krótki odpoczynek w kawiarni i powrót do Dziwnówka.

Po obiedzie – indywidualne zajęcia: spa, basen, spacer, plażowanie i przygotowanie do grilla. Pogoda wspaniała, grill rozstawiony, stoły zastawione, uczestnicy zasiedli przy stołach, nagle, choć słoneczko świeci…deszcz. Zbieramy wszystko i uciekamy do obiektu. Śpiewy, rozmowy, dowcipy. Deszcz przestał padać, słoneczko znów świeci. Z powrotem na zewnątrz. Biesiadujemy do późnych godzin... Jest super – warto się spotykać. Ustalono, że za rok spotkamy się u Maryli Nieruchalskiej–Kubali w Drzonkowie, miejmy nadzieję, że w co najmniej takim lub większym gronie.

Ostatni dzień – niedziela. Zbieramy się po śniadaniu na tarasie. Ostatnie rozmowy. „Prezes” Lucek dziękuje wszystkim za wspaniałą atmosferę i za to, że byliśmy razem. Żal, że tak mało nas przyjechało, gdyż stawiło się 21 osób, w tym także z zagranicy – Mila Prudaczuk z Danii i Włodek Ostapowicz oraz Gienia z Niemiec.

Do zobaczenia za rok. Niechaj się wszyscy dokładnie odliczą i niech przyjadą przede wszystkim Ci wszyscy, którzy nie zdążyli na tegoroczne spotkanie.

Wspólna fotka zaraz po przyjeździe

Rocznikowe spacery

Lucjan Matluch - „Prezes”