SPOTKANIA ROCZNIKA 1986 - 1990


ZJAZD ROCZNIKA 1990, OLEJNICA 8-10 września 2000 R.

W dniach 8-10 września odbyło się spotkanie ludzi, którzy studiowali w latach 1986-90 na Akademii Wychowania Fizycznego. Nie znam dokładnie ilości ówczesnych studentów zaczynających i kończących dokładnie w powyższych latach, ale mówiło się o ok. 150 osób. Liczba ta daje mniej więcej wyobrażenie o ilości osób, które przyjechały na spotkanie - 82 osoby!! Myślę, że jak na pierwszy raz... Miejsce spotkania to oczywiście Olejnica. Właściwie pomysł zorganizowania takiego zjazdu padł wiosną tego roku, a rocznik ten na tyle był specyficzny i aktywny, że niewiele trzeba było, aby pomysły te urzeczywistniły się. I tak powstał komitet organizacyjny w składzie: Basia Strzałka, Krzysiek Olszewski, Rafał Wołk i Krzysiek Słonina („Słoniu” - rzadko kto znał mnie na roku z nazwiska i imienia). Dosyć łatwo udało nam się powiadomić pierwsze 70 osób ponieważ podczas 50-lecia uczelni utworzyliśmy z Rafałem bazę danych wszystkich zgłaszających się tam uczestników, zatem wystarczyło wybrać tylko nasz rocznik i adresy, w miarę aktualne, były gotowe. Reszta to kontakty własne i jakże skuteczna poczta pantoflowa! Ponoć byliśmy najmłodszym rocznikiem, który zorganizował taki zjazd - takie doszły mnie słuchy, ale muszę powiedzieć, że wykorzystaliśmy Internet oraz SMSy jako ważny i jakże aktualny środek informacyjny! Na stronie internetowej każdy, kto chciał mógł znaleźć wszystkie informacje dotyczące zjazdu uaktualniane codziennie!! Zamieszczona była nawet lista osób zgłaszających się i uzupełniana w miarę napływu nowych zgłoszeń oraz szczegółowy program imprezy. Ta strona zresztą istnieje i nie mam zamiaru jej niszczyć - wręcz przeciwnie. Będzie ona naszą bazą danych dostępną dla wszystkich, rozbudowywana o nowe informacje i zdjęcia - te stare z lat naszych studiów oraz te najnowsze, np. ze zjazdu. Zobaczcie sami pod adresem internetowym: http://netra.awf.wroc.pl/~sloniu. Czyż nie uważacie, że frajdą jest wiedzieć i widzieć wszystko, co dzieje się na uczelni nawet w USA, Szwecji czy Francji. A ludzie przecież przyjechali z tak daleka, aby po dziesięciu latach spotkać się.

W organizacji zjazdu bardzo pomógł nam pan Ryszard Ludkiewicz, któremu z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować. Zjazd rozpoczął się w piątek po południu przyjmowaniem i kwaterowaniem gości. Wieczorem zaś czekała nas uroczysta kolacja z tańcami przy dźwiękach muzyki z lat osiemdziesiątych - a jakże! Miałem dwa zabawne przypadki przy kwaterowaniu. Pierwszy, to chyba klasyczny, gdzie po zaparkowaniu samochodu wyszedł z niego jakiś stary, siwy gość - tak mi się wydawało - pewnie ktoś do p. Ludkiewicza - pomyślałem. Jak się okazało po paru minutach był to kolega z roku! W drugim przypadku nogi mi się ugięły ze strachu, kiedy podjechało czarne wielkie BMW, otwarło się okno i zobaczyłem bardzo poważnych biznesmenów, czy też miejscową mafię ściągającą haracz za takie imprezy. - Czy tu jest zjazd? Zapytał jeden z nich. - Bo my szukamy głównego organizatora! Usłyszałem z przerażeniem. No myślę sobie: pewnie chcą jakąś kasę! W tym momencie jednak podszedł pan dr Świerczyński i chłopaki z BMW wybiegli, aby go przywitać!!! No jasne - ludzi się nie poznaje, a to przecież dopiero 10 lat minęło. Bal był bardzo udany, wszyscy się dobrze bawili do rana! Ostatnie dźwięki muzyki ucichły o 6.30. Potem dzień na wypoczynek: tenis, łódki, kajaki, rowery, spacery oraz rozmowy i wspomnienia w tak przemiłym - dawno nie widzianym gronie! Po południu oglądanie starych filmów z lat studiów. Wieczorem ognisko z pieczonym świniakiem! Nie wyszedłem jeszcze z wprawy w graniu na gitarze - „darliśmy się” do 4 rano!! Nie zabrakło również „Do boju AWF” odśpiewanego wielokrotnie! Rankiem pierwsze godziny rozmów odbywano z wielkim wysiłkiem gardłowym. Jednak dobre śniadanko i poranna kawka rozgrzały nasze gardła - powoli wracaliśmy do siebie. Pogoda była jak na zamówienie, tym bardziej, że niektórzy z nas mieszkali w domkach kempingowych. Nikt na nic nie narzekał - niechby spróbował!! Ale jedno muszę podkreślić: nasze dziewczyny wyglądały o wiele korzystniej po tych latach od chłopaków, to fakt!!!! Jak to się dzieje, będę musiał wyjaśnić na następnym zjeździe – być może za 5 lat.

Słoniu